Edukacja Pro Futuro dzienniczek login: hasło:  
Start | O Nas | Zespół Zarządzający | Kadra | Filozofia Szkoły | Kontakt | Kalendarz | Plan Lekcji
szukaj:
RODZICE NA POKŁADZIE PRO FUTURO
Szkoly Pro Futuro

Jesteś Kandydatem? Rodzicem? Uczniem? Chcesz się dowiedzieć czegoś więcej o Pro Futuro? Dobrze trafiłeś!

więcej
Co w Szkole piszczy ...

Z życia Pro Futuro ... czyli co w Szkole piszczy - tylko NAJŚWIEŻSZE wiadomości!


więcej
Sport

Aktywne spedzanie czasu to konik made in Pro Futuro ...



więcej
Ekspedycja Pro Futuro

Sport i rekreacja na swiezym powietrzu to czesc programu wychowawczego szkoly


Ekspedycja Pro Futuro więcej
Szkolne Święto Teatru? Tak, ale tylko z Michałem Żebrowskim! PDF Drukuj E-mail

Szkolne Święto Teatru? Tak, ale tylko z Michałem Żebrowskim!

Ten wybitny aktor młodego pokolenia bardzo chętnie zgodził się przyjąć zaproszenie na spotkanie z dziećmi i młodzieżą szkół Pro Futuro. Oczarował nas swoją skromnością i aktorskim kunsztem. Nie mogliśmy pozostać mu dłużni. Michał Żebrowski wyszedł od nas oczarowany naszymi dziećmi i naszą szkołą!

- Byłem na wielu spotkaniach z dziećmi i młodzieżą. W szkołach lub innych miejscach. Pierwszy raz spotykam się z tak spontanicznie reagującą młodą widownią. Macie zdolnych i odważnych małych aktorów. Poza tym, nigdy jeszcze nie musiałem odpowiadać na tyle pytań. Panuje u was pozytywna atmosfera - dużo niespotykanego gdzie indziej entuzjazmu. Do tego jeszcze cisza, spokój i ogród pełen zieleni. Bardzo mi się u was podoba, chętnie was jeszcze odwiedzę.

Tego wszystkiego dowiedzieliśmy się już po wszystkim. Na spokojnie. W drodze do samochodu. W małym gronie. Nic pod publikę i na pokaz. Gdybyście zapytali nas jaki jest Michał Żebrowski to odpowiedź jest bardzo prosta: normalny. Nie udaje, nie schlebia publiczności, łatwo asymiluje się z otoczeniem...

Przyjechał do nas o 11.00, a wszyscy, którzy choć trochę interesują się teatrem wiedzą, że dla wielu aktorów występujących do późna jest to środek nocy. Ubrany młodzieżowo w nieodłącznej czapce z daszkiem tak jak na wielu wywiadach w telewizji. Wpadł do gabinetu dyrektora i od razu zachwycił się japońskimi drzeworytami naszego dyrektora. Wywiązała się spontaniczna pogadanka o Oriencie. Początek znajomości i od razu nawiązujemy nić sympatii. Namawiamy się co do scenariusza spotkania. Zajmuje to minutę. Ruszamy do dzieci. Sala pęka w szwach. Widzowie wstają i brawami witają mistrza.

 Złośliwy sufler czyli wszystkie sekrety teatru.

Korzystając z obecności fachowca poprosiliśmy o mini-wykład dotyczący teatru, aktorstwa, trudnych nauk w szkole artystycznej i recepty na to jak zostać ulubieńcem krytyków, reżyserów i przede wszystkim publiczności. Nasz gość cierpliwie odpowiadał na wszystkie pytania.

Wyjaśnił nam czym jest teatr i jaka jest jego misja!

Dowiedzieliśmy się, że być aktorem to trudne i odpowiedzialne zadanie.

Najprostsza droga do aktorskiej kariery wiedzie przez szkolne zespoły teatralne!

W szkole teatralnej trzeba nieraz cały ranek pukać w tamburyno lub pół dnia latać w baletkach!

Nie daj Boże mieć na pieńku z suflerem bo na premierze zamiast podpowiedzi można usłyszeć: Trzeba się było nauczyć roli baranie!

Myślę, że naszych uczniów najbardziej uderzyło to, że teatr i aktorstwo w znacznej mierze różni się od wizerunku kreowanego w mediach i kolorowej prasie i tak naprawdę ma wiele wspólnego z nauką, szkołą, zadaniem i misją. Taki jest Teatr. Magię i sukces jak w życiu poprzedza ciężka praca, obowiązek, talent i odpowiedzialność.

 Afera w Domu Wielkiego Skrzata czyli Trupa Pani Renaty znowu na topie!

Święto Teatru w szkole poza wizytą naszego drogiego gościa było kolejną okazją do wystawienia premierowej sztuki. Gang Pani Reni w osobach utalentowanych uczniów klasy III szkoły podstawowej dał popisowy występ w nowym przedstawieniu.
Komedia o nienatrętnym dydaktycznym zabarwieniu wzbudziła aplauz i salwy śmiechu.
Opowieść dotyczyła porzucenia przez aktorów bajkowych teatru na rzecz realisty show w Domu Wielkiego Skrzata. W grę wchodzi sława, pieniądze i reklama mydła i pasty do butów. Aktorzy sugestywnie pokazali jak łatwo wpaść w pułapkę tandety i chłamu. Na szczęście główni bohaterowie Kot w Butach, Królewna i Pinokio ostatecznie nie dają się skomercjalizować i wracają na deski starego teatru.

Gdy nasi malcy ze swadą i pewnością popisywali się swoimi umiejętnościami patrzyłem na Żebrowskiego. Podobało mu się. Śmiał się z innymi, nieraz nawet głośniej od dzieci.  Po przedstawieniu pogratulował aktorom i Renacie, którą sam wywołał i nagrodził brawami. Atmosfera dojrzała do osobistych zwierzeń. Oddaliśmy mistrza na pastwę naszych szalonych nie znających cenzury i zahamowań dzieciaków...

 Kim Pan wolał być? Skrzetuskim, Wiedźminem czy bohaterem Starej Baśni?

Było bardzo merytorycznie...

Na pierwszy ogień poszły pytania o słynne kreacje filmowe oparte o wielką literaturę. Dowiedzieliśmy się, że mieczem i szablą aktor władał sam co po „Wiedźminie” kosztowało go kilka szwów na głowie. Pana Skrzetuskiego trzeba było nieco wyluzować a o Wiedźmina pytać reżysera. Najbardziej aktor ceni rolę w „Pręgach” Magdaleny Piekorz i jest wiele scenariuszy filmowych, które lądują w koszu na śmieci...

Było dramatycznie...

Zdarzyło się zepsuć rolę np. Hamleta na studiach. Po kreacji podszedł profesor i rzekł:
-Michał. Wyciągaj wnioski.
Innym razem zdarzyło się zapomnieć roli w teatrze i później trzeba było walczyć z atakiem śmiechu już do końca przedstawienia.

Było śmiesznie...

Czy grał Pan zwierzę? A może grał Pan kobietę? Boi się Pan dzieci?
Okazuje się, że aktor grał, ale ze zwierzęciem. Głownie dosiadał konia. Kobietą nie był nawet na scenie. A jeśli idzie o dzieci to jego dwie siostry rodzone mają razem dziesięcioro pociech co daje liczbę tyluż siostrzeńców, których imion wstyd powiedzieć nawet nie pamięta i myli je okrutnie.

Było kwieciście...

Aktor otrzymał od nas bukiet wiosennych tulipanów z rąk najlepszej aktorki Pro Futuro Marysi Hryniewicz z VI klasy.

 Jaki tam Rayan Gigss czy Rooney. Na koszulce MU Michał Żebrowski!

Jak kwiaty to i autografy. Fantazja naszych milusińskich nie zna granic. Zbierali podpis na wszystkim co się dało. W książkach i ćwiczeniach. Na kartkach i obrzępolonych świstkach papieru. Wszystkich jednak przebił mały Seki, który wziął autograf mistrza na oryginalnej koszulce Manchesteru United. Aktor, który przyznał się, że dzieciństwo i młodość przegrał w piłkę nożną bez mrugnięcia okiem spełnił dziką fanaberię popularnego Miklosza. Kiedy za chwilę nadciągnął zdyszany Barti Wawar niosąc pod pachą białą koszulę służby porządkowe musiały ukrócić tę niebezpieczną degrengoladę.

Wyswobodzony z rąk łowców autografów Michał Żebrowski spokojnie odprowadzany przez wąskie grono wybrańców - bywalców kroniki towarzyskiej z Domu Wielkiego Skrzata udał się w stronę samochodu. Mówił, że jest bardzo zadowolony, że szkoła go urzekła, że gratuluje tego co tu mamy i mówił, że wróci...

 
wstecz   dalej »